Tajemnica Cieni - rozdział 21

Pieczęć Dusz

   Z bliska góry nie wydawały się już tak wielkie i piękne, z daleka robiły wiele większe wrażenie. Jakiś człowiek po drodze ostrzegł ich, że nie powinni się zapuszczać, bo grasują tam duchy i są bardzo niebezpieczne, zwłaszcza nocami. Kiedy okazało się, że ta informacja nie zniechęciła, a raczej zaciekawiła Oxyena, który teraz prowadził ich pochód, mężczyzna spróbował jeszcze raz, opowiadając im jakieś straszne opowieści. Twórca zbył go machnięciem głową i wyminął.
   Questa ocknęła się przed kilkoma chwilami, najwyraźniej wyczuwając bliskość własnej Pieczęci. Musa również czuła coś dziwnego, a po minach innych łatwo jej było zgadnąć, iż nie tylko ona. Nagle wszyscy stali się zaniepokojeni i dziwnie ociężali, ich kroki zwalniały z każdą chwilą, ale to nie zmęczenie ich teraz dopadło.
   – Rany – jęknął Eart, kiwając się na boki. Wyglądał, jakby był pijany i tak też się zachowywał. Złapał się za głowę. – Kiedyś powiedziałem, że tajemnice to słaba moc, jak dla mnie. Cofam to. Łeb mi pęka, od tych szeptów.
   – Jakich szeptów? – zapytała Musa, rozglądając się dookoła i nastawiając uszu, ale nic nie słyszała, prócz kwękania towarzyszy. Zupełnie nie rozumiała, o co w tym wszystkim chodzi. Eart mruknął coś pod nosem.

Tajemnica Cieni - rozdział 20

Rozdział XX
Widząca

   Jadalnia była nieco mniejsza od salonu, ale nadal bardzo wielka i bardzo, ale to bardzo pusta. Pośrodku stał drewniany stół, który już nakrywali dwaj chłopcy, jeden duży, drugi mały, ale poza tym wyglądali niemal identycznie i bardzo podobnie do Oochii. Poruszali się tak, jakby jeździli na łyżwach, a nie chodzili po wypolerowanej podłodze. Na raz nosili po trzy albo cztery talerze, na których wznosiły się góry jedzenia. Aichra uznała, że to trochę za dużo jedzenia, nawet jak na ich szóstkę. Jednak żaden z jej towarzyszy nie wydawał się zdziwiony.
   – Mieszkacie sami? – odważyła się zapytać Oochię, gdy podchodzili do stołu. – Gdzie wasi rodzice?
   – W pracy, jak zawsze – odpowiedziała bez emocji dziewczyna, zajmując miejsce u szczytu stołu i dając Aichrze znak ręką, by ta usiadła tuż obok. – Wracają tylko w porze pozornego zmroku, a to tylko na kilka godzin, żeby się wyspać. Potem znów idą. Pracują w urzędzie do spraw porozumień międzyplanetarnych. I chyba właściwie już nie pamiętają, że mają dzieci. Tak więc my zajmujemy się wszystkim. Ale ty przecież znasz ten problem.

Tajemnica Cieni - rozdział 19

Rozdział XIX
Władcy z Potęgi Ognia

   Jasny rozbłysk przeciął powietrze i trójka nastolatków wylądowała na trawie. A raczej trójka osób wyglądająca na nastolatków. Aichra szybko się zerwała i spojrzała z niedowierzaniem w niebo, mrużąc oczy. Myślała, że już nigdy nie będzie jej dane zobaczyć jakiegokolwiek światła, a tymczasem stała tu, mając grunt pod stopami i spoglądała szarymi oczami prosto w jaśniejące na niebie słońce.
   Ignis podniosła się, plując trawą i otrzepując z niej swój biały płaszcz. Shade po prostu leżał i się nie ruszał, każdy inny pomyślałby, że chłopak nie żyje, ale przeczyły temu ciche gniewne pomruki, które z siebie wydawał. Spoglądając na niego, całego w czerni, która zdawała się zakrzywiać i zasysać światło, Aichra mogłaby powiedzieć, że wiele lepiej pasował do pustki, niż do tego miejsca. Nie zamierzała jednak wypowiadać tych słów głośno. Skupiła się raczej na czymś innym.
   – To niesamowite – wykrzyknęła z radością, głęboko zaciągając się świeżym powietrzem i dopiero teraz uświadamiając sobie, jak bardzo jej go brakowało. Zwróciła się do Ignis, z niedowierzaniem w głosie. – Jak ci się udało zrobić ten portal? Przecież...

Tajemnica Cieni - Rozdział 18

Rozdział XVIII
Jezioro Senne

   Wpatrywała się w jezioro, w otaczające je kwiaty, kiwające się sennie, z których sypał się złocisty pył. Mimo całego chaosu, panującego nieopodal w mieście, tutaj panowała cisza i spokój. Każde stworzenie, które odważyło się podejść w pobliże wody, padało snem przyjemnym, głębokim i z pewnością bardzo długim, bo póki nie przyszedł powiew wiatru, fala wody czy ktoś odważny, można było spać wiecznie. Dostrzegła wśród wielkich liści rodzinkę drzemiących białych królików, zwiniętych w kulki. Ciekawe, jak długo już tam leżały.
   Miejsce to nie wyglądało jakość szczególnie ciekawie, w każdym razie nie dla niej. Woda, kwiaty, trawa, jak wszędzie. Iście fascynujące. Co jakiś czas tafla pobłyskiwała dziwnie i można by pomyśleć, że to odbite światło słońca bądź któregoś z księżyców, gdyby nie fakt, że obecnie panowały na niebie czarne chmury i ani widzi żadnego oświetlenia z góry.
   Darcy stała w bezpiecznej odległości od pyłu nasennego, usiadłszy na jednym z rosnącym w pobliżu drzew i czekała. Samo czekanie było tak nudne, że mogła przez nie zasnąć wiele szybciej, niż gdyby jednak zbliżyła się do Jeziora  Sennego. Żeby więc pozostać czujną, starała się skupić na czymś, a na myśl wciąż przychodziła jej rozmowa z tą straszną Twórczynią.