Rozdział XIX
Władcy z Potęgi Ognia
Jasny rozbłysk przeciął powietrze i trójka nastolatków wylądowała na trawie. A raczej trójka osób wyglądająca na nastolatków. Aichra szybko się zerwała i spojrzała z niedowierzaniem w niebo, mrużąc oczy. Myślała, że już nigdy nie będzie jej dane zobaczyć jakiegokolwiek światła, a tymczasem stała tu, mając grunt pod stopami i spoglądała szarymi oczami prosto w jaśniejące na niebie słońce.
Ignis podniosła się, plując trawą i otrzepując z niej swój biały płaszcz. Shade po prostu leżał i się nie ruszał, każdy inny pomyślałby, że chłopak nie żyje, ale przeczyły temu ciche gniewne pomruki, które z siebie wydawał. Spoglądając na niego, całego w czerni, która zdawała się zakrzywiać i zasysać światło, Aichra mogłaby powiedzieć, że wiele lepiej pasował do pustki, niż do tego miejsca. Nie zamierzała jednak wypowiadać tych słów głośno. Skupiła się raczej na czymś innym.
– To niesamowite – wykrzyknęła z radością, głęboko zaciągając się świeżym powietrzem i dopiero teraz uświadamiając sobie, jak bardzo jej go brakowało. Zwróciła się do Ignis, z niedowierzaniem w głosie. – Jak ci się udało zrobić ten portal? Przecież...