Rozdział III
Władca Pogody
Ethereal mógł być miły, sympatyczny i spokojny, ale nie był typem osoby, która robiła wszystko, by uspokoić i pocieszyć innych. Właściwie to nie mógł za bardzo pocieszać innych, prawiąc im typowe gadki że „wszystko będzie dobrze” czy „jakoś się ułoży” albo też „nie martw się, to nic takiego”, bo po prostu nie mógł kłamać. Jednak jego dziewczyna najwyraźniej dzisiaj o tym zapomniała. Najpierw zadała bardzo ryzykowne pytanie o to, jak wygląda w nowej fryzurze i stroju. Każdy, dbający o swoje bezpieczeństwo mężczyzna, szybko by odpowiedział, że wygląda zjawiskowo. Ale Et oczywiście powiedział, że nie widzi żadnej różnicy, dlatego, że jemu, jako facetowi, wszystko jest jedno. A kiedy Vaila poszła płakać w kąt, licząc skrycie na pocieszenie, co wiedział, nie mógł nic zrobić. Bo zdawał sobie sprawę, że gdyby podszedł, powiedziałby jej prosto w twarz, żeby przestała się mazać, bo przecież tysiące osób mają poważniejsze problemy niż to, jak wyglądają. W końcu poważnie obrażona Vaila opuściła salę treningową, a Ethereal zaczął z jeszcze większą złością okładać manekiny, rozstawione wszędzie dookoła. Czasem nie znosił swojego głupiego języka, który nie pozwalał mu kłamać.
– Zaraz oderwiesz mu głowę, jak będziesz go tak okładać – odezwała się za jego plecami Ignea, siadając na jednej z ławek na trybunach. Nie musiał się odwracać, żeby to wiedzieć, zawsze zajmowała to samo miejsce. Nie zwrócił uwagi na siostrę i wymierzył jeszcze mocniejszy cios kijem, a głowa rzeczywiście odpadła i potoczyła się po ziemi.
– Zaraz oderwiesz mu głowę, jak będziesz go tak okładać – odezwała się za jego plecami Ignea, siadając na jednej z ławek na trybunach. Nie musiał się odwracać, żeby to wiedzieć, zawsze zajmowała to samo miejsce. Nie zwrócił uwagi na siostrę i wymierzył jeszcze mocniejszy cios kijem, a głowa rzeczywiście odpadła i potoczyła się po ziemi.