Rozdział I
Wędrowiec (nie)idealny
Eren uznawany był za idealnego, gdziekolwiek by się nie pojawił. W szkole miał najlepsze ze wszystkich oceny i był mądrzejszy od niemal wszystkich swoich kolegów razem wziętych, a nauczyciele wprost go kochali. Urodę odziedziczył po matce, która grała w wielu filmach i była wspaniałą modelką, zaś umysł miał po ojcu architekcie, który zbił majątek na swej pracy. Nie było nikogo, kto byłby w stanie dorównać jego zwinności i szybkości. A pomimo oczywistej fortuny swych rodziców, zarabiał sam na siebie. Łatwo więc było mówić o nim, jako o idealnym.
On nie uważał się za takiego w żadnym calu. Zamknięty w sobie, analizował siebie w swoim umyśle i każdy kolejny puzzel tej układanki mówił mu, że całe jego otoczenie się myli. Każda kolejna część przedstawiała go w coraz bardziej ciemnym świetle, aż w końcu to światełko gasło, pozostawiając go w mroku.
Spojrzał na sprawdzian, który nauczyciel położył na jego ławce i kolejny puzzel wskoczył na swoje miejsce. Najwyższa ocena, ani jednego błędu. Dostał nawet więcej punktów, niż było przewidywane, bo nauczyciel pochwalił jego mocno rozwinięte wypowiedzi, które były niezwykle trafne.
Znowu oszukiwałeś, odezwało się jego sumienie, wciąż usiłując z nim walczyć. Było niezwykle wytrwałe, skoro pod tą masą okropności nadal żyło i miało się dobrze. Jesteś oszustem. Okropnym, parszywym oszustem. Gdybym był rzeczywistą osobą, nigdy bym się do ciebie nie zbliżył. Brzydzę się tobą. Tyle było osób na świecie, a ja musiałem trafić akurat na ciebie. Okropność.
On nie uważał się za takiego w żadnym calu. Zamknięty w sobie, analizował siebie w swoim umyśle i każdy kolejny puzzel tej układanki mówił mu, że całe jego otoczenie się myli. Każda kolejna część przedstawiała go w coraz bardziej ciemnym świetle, aż w końcu to światełko gasło, pozostawiając go w mroku.
Spojrzał na sprawdzian, który nauczyciel położył na jego ławce i kolejny puzzel wskoczył na swoje miejsce. Najwyższa ocena, ani jednego błędu. Dostał nawet więcej punktów, niż było przewidywane, bo nauczyciel pochwalił jego mocno rozwinięte wypowiedzi, które były niezwykle trafne.
Znowu oszukiwałeś, odezwało się jego sumienie, wciąż usiłując z nim walczyć. Było niezwykle wytrwałe, skoro pod tą masą okropności nadal żyło i miało się dobrze. Jesteś oszustem. Okropnym, parszywym oszustem. Gdybym był rzeczywistą osobą, nigdy bym się do ciebie nie zbliżył. Brzydzę się tobą. Tyle było osób na świecie, a ja musiałem trafić akurat na ciebie. Okropność.