Rozdział VII
Uczniowie magii
– Kod Avela odpada, ten jest zbyt skomplikowany, żeby nim być – oświadczyła Ignea, przyglądając się na zmianę, najpierw znakom zapisanym w książce, a potem tym wypisanym na jednym z dokumentów. Prychnęła i przerzuciła stronę, żeby obejrzeć kolejne szlaczki. – To też nie, zupełnie inne znaki. I to do kosza. Nie cierpię tych szyfrów, zwłaszcza jak trudno je rozpracować.
– Po to właśnie są szyfry – zauważył Vol, podnosząc wzrok znad zapisków, które robił, także próbując odczytać wiadomości, spisane w dokumentach. – Żeby nie dało się odczytać treści ważnych rzeczy, gdyby jednak komuś udało się je wykraść.
– Po co ci te wszystkie liczby i tabelki? – zapytała Ignea, przysuwając się do niego i patrząc z uniesionymi brwiami na jego wyliczenia. – To wygląda na pozbawione sensu.
– Ale takie nie jest – odpowiedział spokojnie chłopak, odrywając na chwilę ołówek od kartki i obracając go, żeby wymazać jedną z cyfr, którą źle wpisał. – Mało jest rzeczy, na których się znam, a szyfrowanie jest jedną z tych nielicznych. Robiłem kiedyś za kuriera.
– Co to jest ten „kurier? – zdziwiła się Ignea. Znała wiele słów, ale tego akurat nigdy wcześniej nie słyszała.
– Po to właśnie są szyfry – zauważył Vol, podnosząc wzrok znad zapisków, które robił, także próbując odczytać wiadomości, spisane w dokumentach. – Żeby nie dało się odczytać treści ważnych rzeczy, gdyby jednak komuś udało się je wykraść.
– Po co ci te wszystkie liczby i tabelki? – zapytała Ignea, przysuwając się do niego i patrząc z uniesionymi brwiami na jego wyliczenia. – To wygląda na pozbawione sensu.
– Ale takie nie jest – odpowiedział spokojnie chłopak, odrywając na chwilę ołówek od kartki i obracając go, żeby wymazać jedną z cyfr, którą źle wpisał. – Mało jest rzeczy, na których się znam, a szyfrowanie jest jedną z tych nielicznych. Robiłem kiedyś za kuriera.
– Co to jest ten „kurier? – zdziwiła się Ignea. Znała wiele słów, ale tego akurat nigdy wcześniej nie słyszała.